Moja włosy były w bardzo złym stanie - niesforne kosmki puszyły się, odmawiały współpracy i nieelegancko odwijały każdy w inną stronę. Nagabywana przez przesympatyczną ekspedientkę w drogerii nie mogłam odmówić kupienia maski regenerującej firmy Mypa. Sceptycznie podchodzę do ogólnie dostępnych "cudownych" uzdrawiaczy włosów, więc i tym razem nie oczekiwałam rewelacyjnego działania wychwalanego produktu
rewitalizującego włosy. Jednak zostałam bardzo miło zaskoczona.
Gęsta konsystencja o budyniowej barwie powoli rozgrzewa się w dłoniach przez co łatwiej zaaplikować ją od nasady wlosów aż po same końce - potem nie ma już problemu, nawet większe ilosći maseczki nałożone na włosy łatwo się spłukują pozostawiając na włosach mgiełkę przyjemnej, słodkiej woni, coś pomiędzy wanilią a kremem tiramisu, w każdym razie jest to mój ulubiony zapach kosmetyku. Zostawiam ją na włosach 5-7 minut, po czym spłukuję letnią wodą.
Maseczka regenerująca firmy Mypa to idealne rozwiązanie dla puszących się fryzur. Świetnie wygładza włosy, po kilku użyciach widzę poprawę struktury włosa - są mocniejsze, bardziej lśniące, niesamowicie miękkie w dotyku i gładkie. Nie wiem, jak poradzi sobie z rozdwajającymi końcówkami, w każdym razie ja używam jej profilaktycznie i nie mogę poskarżyć się na żadne dolegliwości - po zastosowaniu maski cały dzień miękkość i gładkość włosów jest widoczna i wyczuwalna w dłoniach.
Opakowanie 300 ml jest dość wydajne- stosowanie raz w tygodniu, które w zupełności wystarcza dla dobrej kondycji naszych włosów - starcza na ok. 3 miesiące. Dostępna na razie jedynie w drogeriach Natura.
Cena:16 zł.
Zalety:
- ładny zapach
- rozwiązanie dla puszących się włosów
- wygładza
- pielęgnuje
- włosy stają się miękkie i lśniące