Pogoda za oknem jaka jest każdy widzi, a do tego zapowiada się, że w najbliższych dniach nadal będzie nas dręczyć mróz i śnieg. Ponieważ ostatnio mam awersję do jeansów, musiałam wzbogacić mój arsenał legginsów i rajstop o kilka cieplejszych par. Po rekonesansie w sklepie z bielizną a następnie w stoisku specjalizującym się w rajstopach, zdedcydowałam się na zakup dwóch par bawełnianych legginsów Maryilyn.
Z produktem tym zetknęłam się pierwszy raz. Szukałam legginsów przyjemnych w dotyku, bawełnianych o grubości co najmniej 120 DEN. Plusem wybranego modelu jest to, że legginsy są ciepłe, nie wyciągają się ani nie wypychają. Mają nieuciskający, estetyczny ściągasz przy kostce i są wygodne w noszeniu. Do minusów zaliczyłabym to, że już po 3 użyciach widać pierwsze ślady mechacenia się, spodziewałam się także że będą mniej prześwitujące.
Zważywszy jednak na cenę uważam, że ta propozycja firmy Marilyn jest godna rozważenia na chłodną porę roku- zima w nich nie straszna. Model oferowany jest w kolorach: popielatym, mlecznym, nero i fioletowym oraz w dwóch wersjach długości ½ i ¾. Warto zwrócić uwagę na poprawne dobranie rozmiaru bo legginsy są dość opinające i z pewnością ich rozmiar nie jest podawany na wyrost.