Depilacja (zwłaszcza elektrycznym depilatorem) nie należy do najprzyjemniejszych, dlatego w trakcie zakupów zaopatrzyłam się niedrogi, i podobno skuteczny, krem do depilacji Bielenda. Krem przeznaczony jest do skóry delikatnej, zawiera ekstrakt z miodu akacjowego, który ma dodatkowo odżywiać skórę. Można go stosować tak na ciało, twarz i bikini. Produkt nakładany i ściągany jest za pomocą plastikowej szpatułki, dołączonej do opakowania.
Zaletą kremu jest jego cena. Kupiłam go za 6,99 zł z myślą, że jeśli będzie naprawdę skuteczny, to mogłabym od czasu do czasu wydać te 7zł na depilację, bo to naprawdę niewielkie pieniądze. Niestety do takiej sytuacji nie dojdzie, bo produkt jest bardzo średni, i raczej mnie zawiódł.
Po pierwsze zapach: jest okropny, drażniący i bardzo nieprzyjemny. Przywodzi mi na myśl produkty do trwałej ondulacji, których ohydny zapach kojarzę z dzieciństwa.
Po drugie nakładanie z zdejmowanie kremu szpatułką: o ile nakładanie na nogi, jest dosyć proste, to przy bikini robi się problem. Nie można kremu zaaplikować precyzyjnie za pomocą rzeczonej szpatułki, ponieważ ma zbyt szeroką końcówkę. Na twarzy nie stosuję depilacji, ale sądzę, że aplikacja byłaby równie niewygodna, co w okolicach bikini. Podobnie jest ze ściąganiem produktu – przy nogach nie ma większego problemu, no może poza tym, że szpatułka mimo wszystko drapie i podrażnia skórę, Przy bikini robie się ogromny problem, ponieważ nie sposób manewrować tym cackiem. Ogólnie niewypał.
Po trzecie działanie: wg producenta już po 5 minutach od nałożenia można produkt ścierać, uzyskując gładką skórę. Bzdura! Żeby włoski naprawdę dobrze wychodziły i nie trzeba było trzeć skóry szpatułką jak tarką, trzeba krem trzymać co najmniej dwa razy tyle czasu, a najlepiej jeszcze dłużej. W tym momencie stwierdzenie o ekspresowej depilacji upada zupełnie, jeśli nie upadło już wcześniej, bo samo nakładanie produktu również zajmuje trochę czasu. Włoski nie wychodzą dobrze, zostają, szpatułka ciężko je ściąga, chociaż mimo wszystko z nogami krem całkiem nieźle sobie poradził, czego nie można powiedzieć o bikini, gdzie zawiódł zupełnie, nie radząc sobie z odrobinę grubszymi włoskami niż te na nogach.
Po czwarte: pielęgnacja. Produkt w ogóle nie pielęgnuje, wbrew zapewnieniom producenta. Chociaż nie uczulił mnie, to mimo wszystko nie był delikatny, odrobinę nawilżył skórę, ale to raczej ze względu na tłustą konsystencję, niż jakieś specjalne właściwości.
Po piąte: wydajność. Produkt jest tani, więc wydajność nie jest najistotniejsza. Jednak napomknę tylko, że spodziewałam się, że produkt starczy na więcej użyć. Niestety 100 ml opakowanie starczyło mi tylko na trzy użycia, czego może nie potraktowałabym jako wady, gdyby skuteczność produktu była lepsza.
Niestety nie polecam produktu, także ze względu na zawartość żrących alkaliów i tioglikolanów.
Cena:6.99 zł.
Zalety:
- odrobinę nawilża skórę
- jest bardzo tani
- nieźle radzi sobie z depilacją nóg
Wady:
- ohydny zapach
- znikome działanie na grubsze włoski w okolicy bikini
- niewygodna aplikacja za pomocą szpatułki (w okolicach bikini głównie), podobnie jak zdejmowanie kremu
- szpatułka drapie i podrażnia skórę
- żeby skutecznie usunąć włoski, trzeba ją nieco mocniej dociskać
Cukrowy krem do ekspresowej depilacji skóry delikatnej (ciała, twarzy, bikini). Zawiera ekstrakt z miodu akacjowego, który ma pielęgnować skórę podczas depilacji. Nakładany za pomocą szpatułki, wg prodducenta, można go ściągać już po 5 minutach od nałożenia, uzyskując efekt gładkiej skóry, bo krem usuwa nawet najkrótsze włoski. Produkt zawiera niebezpieczne i żrące alkalia oraz tioglikolany.