Tusz kupiłam jakiś czas temu pod wpływem impulsju jakiego doznaję w sklepach na lotnisku. Stał sobie ładnie wyeksponowany zatem stwierdziłam że może wart jest grzechu.
I był. Malowanie rzęs stało się poranną frajdą. Bo uwielbiam patrzeć jak z moich zwykłych rzęs robia sie istne motyle skrzydła.
Tusz wspaniale rozdziela rzęsy dzieki nowatorskiej szczoteczce. Inne tusze z tym wynalazkiem nie radziły sobie az tak fenomenalnie. Efekt wydłużenia też super. Rzęsy mam przeciętnie długie, gęste ale cienkie - tusz Telescopic inteligentnie korzysta z ich walorów a świetnie likwiduje mankamenty. Słowo daję teraz "trzepot rzęs" faktycznie nabiera sensu. Dziwię się że od mrugania nie powstaje mały huragan.
Ma bardzo intensywny odcień czerni.
Do tego wszystkiego tusz jest bardzo trwały - to ważne dla osób mojego pokroju: często zapominam o tuszu i namiętnie drapię się w swędzącą powiekę. Kiedyś efektem było wrażenie cięzkiego pobicia, obecnie zdarza mi się zostawic niewielki ślad obok oka. Mimo tak silnego przywarcia do rzęs zmywa się niezwykle łatwo - nie trzeba oka dusic i trzeć.
Bardzo wydajny, a konstrukcja opakowania sprawia że ilość tuszu na szczoteczce jest absolutnie wystarczająca do makijażu i ciężko nabrać go za dużo.
Jesli chcecie sprawić sobie dodatkową frajdę pomalujcie rzęsy dwa razy! Efekt prawie teatralny.