Do oleistego preparatu do pielęgnacji twarzy podchodziłam z ostrożnością. Mimo rekomendacji zaufanego kosmetologa, polecającego ten olejek jako kurację nawilżającą również przy mojej mieszanej cerze, nie widziałam potrzeby eksperymentowania. Zwłaszcza po doświadczeniach z olejkiem Decleora i oleistym zabiegiem Thalgo, które choć przyniosły ukojenie i wygładzenie suchym partiom skóry twarzy, to zdecydowanie pogorszyły stan strefy T.
Postanowiłam jednak wykorzystać próbkę, którą otrzymałam przy okazji innych zakupów, skuszona zawartością olejku arganowego. Jego działanie - głębokie nawilżanie i regeneracja z (paradoksalnie) leczniczym wpływem na zmiany trądzikowe - już sprawdziłam z sukcesem. I chociaż mój pierwszy kontakt z czystym marokańskim olejkiem był na pewno ostatnim (podrażnienie i zwiększenie wydzielania sebum), to krem arganowy Babor'a będzie jeszcze długo moim ulubionym.
Olejek ma płynną, lekką, jak na tego typu preparaty, konsystencję. Jest bardzo wydajny - faktycznie, jednorazowe użycie 2-3 kropli wystarcza zgodnie z obietnicą producenta. Nie wywołał podrażenienia, choć przy nakładaniu czułam delikatne szczypanie policzków. Wchłania się dobrze, bez bardzo tłustej powłoki, choć o całkowitej absorbcji nie ma mowy. Zastosowałam go z lekkim masażem - formuła preparatu sama się o niego prosi. Po jednym użyciu, na noc, gładkość partii suchych mnie zaskoczyła. Skóra była gładka, napięta i 'brzoskwiniowa', nawet pod makijażem. Co do strefy T - nie naruszył gospodarki tłuszczowej. Po dwóch, dwutygodniowych kuracjach, jakie przeprowadziłam na przestrzeni 4 miesięcy, nie zauważyłam, żeby blokował pory, co jest dla mnie dużym plusem.
Wydaje mi się, że choć na dobry efekt mogą liczyć osoby z cerą normalną i suchą, to jako samodzielna kuracja przyda się on odwodnionej skórze mieszanej. Tak było w moim przypadku.
Według mnie nie należy stosować go na okolice oczu - dla powiek olejek jest zbyt ciężki. Grozi również podrażnieniem spojówek.
Należy dodać, że preparat Galenic'a nie zawiera znaczącej ilości koncentratu arganowego, ale większą część składu stanowią inne oleje mineralne i glicerynopochodne. Podobało mi się też, że producent nie nadużył mojego zaufania - zawarte w olejku m.in. wyciągi z cytrusów (o działaniu jedynie aromaterapeutycznym) kilka innych znaczących firm reklamuje już niemal jako 'fitohormonalne'.
Cena przystająca do efektów i wydajności.
Cena:125 zł.
Zalety:
nawilża
napina
wygładza
Wady:
ryzyko podrażnienia
Polecam ten produkt
Zawiera olejek z arganowca - rzadkiego drzewa rosnącego w Maroku. Stanowi źródło kwasów nienasyconych. Dogłębnie odżywia i regeneruje skórę, wygładza ją, przeciwdziała starzeniu. Przeznaczony jest do skóry normalnej,suchej i bardzo suchej. Nie działa komodogennie.