Jeśli wyobrazicie sobie jakąś fantazyjną egzotyczną wyspę, to morze, które tam zobaczycie, będzie miało zapewne kolor szmaragdu. Zainspirował się tym Estee Lauder i wypuścił wakacyjną linię perfum o nazwie Emerald Dream.
Nie spodziewałam się, że w takim niepozornym flakoniku kryje się coś interesującego. Emerald Dream jest podobny trochę do niebieskiego Ralpha Laurenta, ale jest bardziej ciepły i delikatny. Rzeczywiście kojarzy się z egzotyczną wyspą, a także ze Snem Nocy Letniej, z całym kontekstem szekspirowskim – jest w nim coś lekkiego i zadziornego, niewinnego i figlarnego.
W zestawie znajdziemy: cytrusy, morele, błękitną bazylię (głowa), śródziemnomorską mimozę, irysa, fiołeka, orchideę, śliwkę i cyklamen (serce), cyprysa, drzewo sandałowe i hawajskie drzewo Kamani (baza).
Używam tego lata na co dzień.
Więcej o zapachu piszę na Flakoniku: http://flakonik.blox.pl/2008/07/Sen-nocy-letniej-od-Estee-Lauder.html.
Zalety:
Świeży, letni, zmysłowy.
Wady:
Na początku trochę ogórkowy (dla niektórych wada). Wiem też, że na niektórych pachnie za słodko.