Dla urody trzeba cierpieć mówi popularne porzekadło. Stosując Mineralną Maseczkę Błotną Bielendy można się o tym przekonać na własnej skórze. Po szarpaninie z saszetką wydobędziemy z jej wnętrza szare błoto o dosyć rzadkiej, kremowej konsystencji. W pierwszych chwilach jego zapach wydaje się całkiem przyjemny, jednak z upływem czasu staje się on coraz bardziej… błotny.
Nałożenie maseczki na twarz wywołuje uczucie gwałtownego pieczenia. Producent zapewnia, że to przejaw oczyszczającego działania specyfiku. Jeśli uda się przetrzymać pieczenie, nieprzyjemny zapach oraz nieciekawy wygląd mazidła - po 20 minutach będziemy się cieszyć efektami. Cera stanie się widocznie jaśniejsza, wygładzona, bardziej matowa.
Myślę, że ten produkt chętnie włączą na stałe do rytuałów pielęgnujących przedstawicielki płci pięknej gotowe znieść wiele, żeby dodać urody zestresowanej, przetłuszczającej się skórze.
Cena:5 zł.
Zalety:
Bogata w minerały i inne cenne składniki
Rozjaśnia
Matuje
Wygładza
Wady:
Nieprzyjemne doznania podczas aplikacji
Mała pojemność saszetki
Polecam ten produkt
Minerlana Maseczka Błotna o działaniu wielofazowym. Zapewnia głębokie oczyszczenie i wygładzenie zmęczonej, zestresowanej skóry. Unikalna receptura delikatnie złuszcza naskórek, wnika głęboko i absorbuje zanieczyszczenia. Zwęża rozszerzone pory, zapobiega powstawaniu wyprysków i zaskórników, reguluje wydzielanie sebum, jednocześnie wprowadzając w głąb skóry bioaktywne naturalne makro- i mikroelementy. Wzmacnia ją, ujędrnia i napina. Cera odzyskuje zdrowy koloryt i blask.