Cyndi Lauper kojarzyła mi się do tej pory z dwiema piosenkami: przaśną ‘Girls just wanna have fun” oraz obciachową „Time after time”. Tym większe było moje zdziwienie, kiedy pewnego razu jadąc ze znajomym samochodem usłyszałem mocny bit z gatunku elektro, który mnie oczarował, a później uwiódł. Tak, Cyndi Lauper nagrała nową płytę. Płyta nazywa się „Bring Ya To The Brink” i mam z nią problem.
A mam z nią taki problem, że pierwsze pięć piosenek jest świetnych, utrzymanych w modnych dziś klimatach elektro (odpowiadają za nie wszak tacy twórcy jak Dragonette czy Basement Jaxx, więc nie ma się co dziwić), a pozostałe to taka dyskotekowa połajanka, która niekoniecznie do mnie trafia. A zaczyna się nieźle – wszak i „High and mighty” i „Into the nightlife” to kawałki na najwyższym poziomie, a „Echo” czy „Rocking Chair” od poziomu nie odbiegają. Pozostaje więc żałować, że to, co na płycie jest później jest takie nijakie, proste, nieciekawe, plastikowe. Mogło być pięknie, jest ładnie.
Zalety:
- pięć pierwszych utworów świetnych
- ładna okładka
- dobry elektropop
Wady:
- plastikowe, dyskotekowe pozostałe piosenki.
Polecam ten produkt
Tym razem taneczny (!!!) album Cyndi Lauper. Podążając za światowymi trendami, wokalistka znana z przełomu lat 80/90-tych postanowiła produkcję swojego najnowszego krążka powierzyć młodym, modnym i najbardziej płodnym DJom i producentom światowej sceny tanecznej. Do współpracy zaprosiła bowiem Basement Jaxx, Axwell, Kleerup czy szwedzkiego producenta Peera Astroma (Celine Dion, Madonna, Enrique Iglesias). Efekt? Takiej Cyndi jeszcze nie słyszeliście: nowoczesnemu brzmieniu towarzyszą oryginalne sample, zaskakujące beaty i przede wszystkim świetne, wpadające w ucho kompozycje, które śmiało porównywać z największymi hitami wokalistki - Girls Just Wanna Have Fun, True Colors czy Time After Time. Album promują single Same Ol'Story i Into the Nightlife.
Orgazm doskonaly"Rozkoszne nagranie dla kobiet"Orgazm doskonalySwiruska
Orgazm doskonaly"Swietne nagranie dla kazdej kobiety, ktora potrzebuje relaksu"Orgazm doskonalyMultinetka
„Dodekafonia” - Strachy Na Lachy"Grabaż wyśpiewuje na „Dodekafonii” to, co mu leży na sercu i wątrobie. Mocne słowa, lecz warto się w nie uważnie wsłuchać, żeby w pamięci nie pozostało wyłącznie „Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w chuja/ Za moją kasę” („Żyję w kraju”)."„Dodekafonia” - Strachy Na Lachykolporterpl