Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że na tle produktów ujędrniających balsamy Skin So Soft Avon bardzo pozytywnie się wyróżniają. Nie kosztują majątku, a mam wrażenie, że moja skóra jest po nich nie tylko nawilżona, ale też przyjemnie głada i lekko napięta.
Teraz jednak Avon wypuścił coś wspaniałego, szczególnie dla takich leni jak ja: balsam z masażerem. Owszem, posiadam specjalne masażery bez balsamu, ale masuję się nimi raz na tydzień, czasem dwa razy... Oj, przecież same dobrze wiecie, że takie gadżety chce się mieć, a później i tak ich się nie używa, co ja się będę tłumaczyć ;) Ważne jest to, że w produkcie Avonu otrzymujemy dwie rzeczy naraz: w miarę solidny balsam ujędrniający i masaż. Można oczywiście wycisnąć pewną ilość kosmetyku na ciało i wsmarować ręcznie, ale kiedy już trzymam opisywaną tubkę, to żal mi nie zrobić z niej pożytku. Bardzo przyjemnie się balsamu używa, miło się dozuje, nigdy nie wychodzi go za dużo z opakowania... Jedyną wadą jest, według mnie, osadzanie się kosmetyku na masażerku. Jeśli po użyciu nie wyskrobiemy go porządnie to zaschnie i jest dosyć nieestetyczny.
Coś mi świta, że Avon nie jest pierwszą firmą, która takiego cudaka wyprodukowała, ale zdecydowałam się właśnie na ich specyfik ze względu na naprawdę wysoką jakość balsamu. Gwiazdkę odejmuję za masażer, który co wieczór muszę czyścić, mimo to-polecam.