W marce Desigual jestem zakochana już od kilku lat i nie zliczę ile godzin spędziłam w przymierzalniach firmowych sklepów. Radosny był dzień, kiedy Desigual zawitał do Polski i nareszcie jest blisko do sklepu.
Kolekcja 2009 jak każda z poprzednich, jest pełna kolorów, - dzikich i egzotycznych kolorów, odważnych zestwień wzorów i geniuszu detali.
Znakomita jakość ubrań tej marki jest mi znana od lat, zatem mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że są to rzeczy naprawdę na lata - zarówno pod względem jakości, jak i wiecznie modnej ekstrawagancji designu.
Płaszcze w kolekcji 2009 są idealnie dopasowane, mają sympatycznie sztywne kołnierze, która można spokojnie i grzecznie ułożyć lub zawadiacko postawić na sztorc. Niesamowite łaczenia zarówno wzorów, jak i tkanin przyciągają wzrok. Podobnie jak guziki w niektórych modelach - każdy jest inny i każdy błyszczy niczym klejnot.
Swój egzemplarz tegorocznego płaszcza mam dokładnie od 6 dni, a słowo daję - nie mogę spokojnie przejść ulicą bo kilka kobiet dziennie pyta mnie o pochodzenie okrycia. Wyjątkowo ciekawe wzornictwo ściąga na siebie spojrzenia, a fenomenalny krój sprawia że moje lustro wygląda na zmęczone wiecznym odbijaniem...
Perfekcyjne wykończenia na szwach powodują, że kilka płaszczyków z tej kolekcji można nosić dwustronnie - w Londyńskim sklepie na dwóch manekinach płaszcze założone są nawet na lewą stronę.
Wielką zaletą tych płaszczy jest także to, iżnie musimy wykosztowywać się na pralnię chemiczną - każdy z nich można spokojnie wyprać w pralce,w temperaturach od 30 do 40 stopni.
Jedyna odnaleziona przeze mnie wada to fakt, iż do niektórych modeli nie dodano zapasowych guzików ale ponieważ w moim modelu każdy jest inny, mogę w razie czego zastąpić go dowolnie wybranym, pasującym guzikiem.
Jestem przekonana, że każdy płaszcz z tej kolekcji to udana inwestycja zarówno finansowa, jak i stylowa.