Poznałam go półtora roku temu. To była miłość od pierwszego wejrzenia.
Jest gładki i zgrabny, bez trudu mieści się w kieszeni. Waga piórkowa: 18 gramów. Często zapominam, że jest przy mnie. Ponadto można wybrać tonację kolorystyczną, w której będzie się nosił - jeden z sześciu nasyconych kolorów. Ja mam rudzielca (RED).
ZENon śpiewa w MP3, WMA i w formacie Audible. Do każdego egzemplarza dołączone są słuchawki, wobec których mam pewne zastrzeżenia: po pierwsze, brakuje w nich klipsa pozwalającego przypiąć kabel do ubrania, po drugie, są białe, co w połączeniu z czerwonym ZENonem tworzy efekt patriotyczny. I szybko się brudzą.
Pojemność 1 GB pozwala na upchnięcie całkiem sporej ilości piosenek. Mnie tyle miejsca wystarcza w zupełności. Większość moich znajomych ma jednak odtwarzacze o pojemności 5 GB i więcej, nie dla nich znajomość z ZENonem. Obsługa odtwarzacza jest intuicyjna i wygodna. Troszkę brakuje mi możliwości zablokowania klawiszy.
Program ułatwiający obsługę, który ściąga się z witryny Creative, jest naprawdę pomocny. Nie tylko umożliwia łatwe ładowanie piosenek metodą drag&drop, ale także pokazuje ilość wolnego miejsca, stopień naładowania baterii oraz ustawienia głośności. ZENon jest dzięki temu programowi idiotoodporny.
Dotąd raz zdarzyła mi się awaria - zepsuło się oprogramowanie. Obyło się jednak bez serwisu, wystarczyło zassać ze strony producenta plik z dobrym oprogramowaniem, i wszystko wróciło do normy. Czas naprawy: 15 minut.