Nowy użytkownik? Załóż konto

Znam.to Komputery Laptopy Laptopy

Notebook Dell Latitude E6500

Notebook Dell Latitude E6500 Dell

Dodaj do listy chcę.to! Napisz recenzję Komentuj!
Notebook Dell Latitude E6500"Dell Zawodowiec"

Ilość obejrzeń recenzji: 52931

Ocena recenzji: 88 % (277 głosów)

Pierwsze wrażenie:

Nowa seria Latitude Della ma w sobie coś takiego, że od pierwszego spojrzenia uwodzi surowym, prostym pięknem i wyrafinowaniem. Mnie - projektanta i fascynata dobrego designu - uwiódł natychmiast i to zauroczenie nie chce mi przejść, a nawet z czasem się pogłębia. Równocześnie ten laptop nie pozostawia żadnych wątpliwości - jest cholernym, perfekcyjnym twardzielem. Co ciekawe, to połączenie pancerności z wyrafinowaniem jest harmonijne i Dellowi jest w tym do twarzy. Latitude E6500 jest wyjątkowym przykładem tego, że nie wykraczając poza prostą i spokojną formę można stworzyć wrażenie potęgi, perfekcji i profesjonalizmu.

Obudowa:

Prostopadłościenny, masywny czarny korpus bez żadnych zaokrągleń sprawia wrażenie ciężkiego i pancernego. I tak jest w rzeczywistości - w prawie trzykilowym ciele tkwi heavymetalowa dusza, która nie pozwala na żadne kompromisy - plastiku jest tu tyle co w granacie przeciwpancernym. E6500 zdecydowanie nie jest błyszczącym cackiem z promocji w elektromarkecie. Tworzywa sztuczne udało mi się wykryć jedynie w klawiaturze, obudowie baterii, osłonach napędu i kart rozszerzeń oraz w przełącznikach. Reszta to sztywny korpus i aluminiowo-magnezowe powłoki. Wszystkie krawędzie i powierzchnie są z czystego metalu. Sztywność i odporność takiej konstrukcji jest wyborna - jeśli masz łapy strongmana, to możesz złapać Della za rożek obudowy i podnieść te trzy kilo dwoma placami. Spasowanie elementów jest bez zarzutu, nie mowy o luzach i skrzypieniu.

Usytuowanie gniazd i przełączników jest przemyślane i rozwiązane wzorowo - widać, że projektanci Della znają się na robocie i prywatnie też używają laptopów do czegoś więcej niż oglądanie filmików na YouTube. Na przedniej ściance znajduje się jedynie przycisk zwalniający pokrywę. I wystarczy. Wszyscy z was, którzy używają podstawek pod laptopa albo biorą sprzęt do łóżka, wiedzą o co chodzi - przednia ścianka jest najgorszym miejscem na lampki, przełączniki czy gniazda słuchawek. Ani ich nie widać, ani nie da się ich używać. Dellowi udało się ulokować wszystkie potrzebne elementy na bocznych krawędziach i chwała mu za to. Po lewej stronie mamy zatem 2 gniazda USB (jedno zawsze pod napięciem, drugie dwufunkcyjne - USB z łączem eSATA), gniazdo VGA dla zewnętrznego monitora, wylot powietrza, gniazdo Express Card i czytnik kart pamięci. Prawa ścianka jest zajęta przez gniazdo PC Card, nagrywarkę DVD, wyłącznik sieci bezprzewodowych, wyłącznik modemu WWAN, gniazdo FireWire, szczelinę czytnika SmartCard, gniazdka słuchawek i mikrofonu oraz ponownie 2 x USB. Z tyłu mój egzemplarz ma gigantyczną, 9-komorową baterię, która wystaje poza obudowę, gniazdo Display Port, gniazdko LAN i dziurkę dla zasilacza. Od spodu dodatkowo znaduje się gniazdo do stacji dokującej. W sumie jedyne zastrzeżenie, jakie mam do rozmieszczenia gniazdek, to ułożenie portów USB parami, jeden nad drugim - przy grubszych wtyczkach czy pękatych pendrivach może być kłopot z kooperacją.

Warto jeszcze napisać parę słów o zasilaczu, bo jest to również ciekawa konstrukcja. Jest płaski (zaledwie 14 mm grubości) i ma taki fikuśny kształt, że łatwo na niego nawinąć kable, które potem spina się wbudowanym gumowym paskiem. Wtyczka sieciowa jest zwyczajna, dwubolcowa, bez uziemienia, więc kabel jest cienki i lekki, łatwo go uzupełnić dowolnym przedłużaczem. Zasilacz nie ma lampki kontrolnej, ale za to wtyczka zasilająca laptopa czaruje pięknie świecącym niebieskim pierścieniem, gdy zasilacz jest pod napięciem. Gadżeciarze będą zachwyceni :-). Niestety, wtyczka jest masywna i prosta - bardzo wystaje z tyłu laptopa co grozi ułamaniem gniazda. Zdecydowanie wolałbym wtyczkę o kątowej konstrukcji.

Otwieramy:

Pokrywa o ośmiomilimetrowej grubości ma fakturę szczotkowanego metalu, pokrytego czarnym, jedwabiście matowym lakierem. Zapomnijcie o odciskach palców i pucowaniu fortepianowych politur - tutaj ten problem nie istnieje. Szmatki i płyn do mebli oddajcie właścicielom plastikowych zabawek. Szlachetna metalowa powierzchnia jest ozdobiona jedynie przez logo Della i dwie niebiesko świecące kontrolki: zasilania i ładowania. Bardzo praktyczne rozwiązanie, bo od razu widać status laptopa, bez potrzeby zaglądania do środka.

Przycisk zwalniający zamek pokrywy działa jak klamka w dobrym samochodzie. Po jego naciśnięciu pokrywa odskakuje z przyjemnym odgłosem na pół centymetra. Dzięki fantastycznie zestrojonym metalowym zawiasom i ciężarowi laptopa można ją podnieść jednym palcem i ustawić w dowolnej pozycji - prawie do rozwartego kąta 170 stopni. W każdej pozycji pokrywa zachowuje idealną stabilność i chociaż nie jest całkiem sztywna, to z racji metalowej konstrukcji daje sprężysty opór i nie pozwala sobie na zbyt wiele. O trzeszczeniu nie ma mowy.

Klapa skrywa doskonały matowy wyświetlacz o przekątnej 15,4 cala. Każdy z was, kto próbował w ostatnich latach kupić notebooka z matową matrycą, wie jakie to trudne zadanie. Z niezrozumiałych dla mnie powodów wszyscy producenci uparli się na błyszczące matryce. Efekt był taki, że zamiast pulpitu najczęściej widziałem swoją gębę, a tzw. powłoki antyodblaskowe dawały jedynie ten efekt, że moje odbicie miało ziemistą cerę :-). Matowa matryca Della jest wolna od tych problemów - wszelkie odblaski są bezlitośnie rozpraszane i likwidowane. Do tego mamy fantastyczną jasność podświetlenia matrycy - gdy biel już zaczyna razić, w zapasie jest jeszcze parę kresek. Spokojnie można Della zabrać na słońce - tam gdzie błyszczące matryce zmieniają się w luksusowe lusterka po 3500 zł, Dell pokazuje wyraźny i czytelny obraz. Nie bez kozery Dell nazwał swoją matrycę Ultrasharp. Podświetlenie jest równomierne, wykonane w technologii LED, co między innymi przekłada się na dużą oszczędność energii. Wyświetlacz pracuje w rozdzielczości WXGA+ czyli 1440x900 pikseli - dzięki temu na ekranie mieści się więcej informacji niż na typowym 15-calowym wyświetlaczu WXGA. Kąty widzenia są niezłe - bardzo szeroko na boki i wystrczająco dobrze w pionie, aby swobodnie zmienić pozycję przy pracy bez przestawiania matrycy.

Nad wyświetlaczem znajduje się oczko kamery - mizerniutkiej, bo zaledwie 0,3 Mpix, ale niezwykle czułej. Tam, gdzie inne kamerki pokazują rozmazany szum, dellowe oczko widzi wyrażnie nawet przy słabym świetle i szybko reaguje na ruch. Praca kamerki jest sygnalizowana niebieską diodą. Tuż obok jest otworek mikrofonu. Na dole ramki znajduje się czujnik oświetlenia, który może sterować podświetleniem matrycy i dopasowywać je do warunków otoczenia. Sprytne.

Gdy już nacieszymy się wyświetlaczem i jego okolicami, pora przenieśc wzrok na kadłub dellowego pancernika. Jest super. Gładka, matowa czerń blach całkowicie niewrażliwa na odciski palców, sporo miejsca na nadgarstki. Świecące na niebiesko, czytelne ikony kontrolek pracy dysku, ładowania, wifi, bluetooth i modemu WWAN oraz osobno zgrupowane ikony Numlocka, Capslocka i Scrolllocka. Osobne, dedykowane przyciski do regulacji głośności. Solidne maskownice głośników po bokach klawiatury. Pełny zestaw do kontroli ruchu - touchpad z przepysznie działającymi przyciskami, zdublowany przez wbudowanego w klawiaturę trackpointa z własnym kompletem klawiszy. Ten duet zaspokoi każdą potrzebę - możesz głaskać, naciskać, przechylać, klikać, łechtać i miziać. Jest nawet odpowiednik środkowego klawisza myszy. Do touchpada mam jednak sporo zastrzeżeń - jest po prostu za mały w stosunku do obsługiwanej powierzchni wyświetlacza i dostepnego miejsca na obudowie. Ma rozmiary pasujące raczej do oszczędnościowego netbooka, niż do dużego laptopa. Poza tym przy pracy z nim mam wrażenie "gumiastości" - kursor jest prowadzony z lekką bezwładnością i opóżnieniem, a to może irytować w sprzęcie tej klasy, bo np. w Samsungu NC10 gładzik chodzi jak żyleta. Być może to tylko kwestia sterowników, ale i tak wstyd. Na pociechę można dodać, że na tej małej powierzchni znalazł się jeszcze obszar do zoomowania obrazu.

Trackpoint, jako się rzekło, ma własny komplet 3 klawiszy, łącznie ze środkowym, służącym np. do scrolowania ekranu. Wszystkie przyciski pracują przepysznie - miękko, głęboko, z wyczuwalnym klikiem. Trackpoint reaguje również na klikanie, więc jest pełnowartościowym urządzeniem nawigacyjnym, gdyby ktoś zniechęcił się do touchpada.

Osobne zachwyty należą się klawiaturze. W pierwszym podejściu uznałem ją za nieco zbyt twardą, ale po kilkunastu minutach palcowania wpadłem w zachwyt - tak rewelacyjnej klawiatury nie spotkałem jeszcze w żadnym laptopie. Klawiatura Della jest niezwykle cicha, miękka i jędrna zarazem, ma wyraźny skok, mocno sprężynuje pod palcami, co wymaga pewnego zdecydowania przy pisaniu, ale za to daje pełną kontrolę. Dwupiętrowy Enter, Backspace, oba Shifty i Controle, Capslock i Tab mają zacne rozmiary i łatwo je trafić. Układ klawiszy jest rozsądny, aczkolwiek z małym wyjątkiem - często używany Delete jest mały i zgrupowany z kilkoma innymi klawiszami, przez co trudno go znaleźć i trafić na ślepo. Absolutnym hitem jest podświetlenie klawiatury o regulowanym natężeniu i rewelacyjnych kątach widzenia, co pozwala komfortowo pracować w ciemności. Dla porównania: podświetlenie biurkowej klawiatury Razer Lycosa, którą opisywałem w innej recenzji, przy Dellu wygląda słabowicie, a oznaczenia na klawiszach Lycosy są czytelne jedynie pod kątem prostym. W Dellu każdy klawisz ma swojego własnego LED-a, umieszczonego tuż pod płytką klawisza, więc podświetlenie jest perfekcyjne, chociaż gdy patrzy się pod dużym kątem, te LED-y prześwitują spomiędzy klawiszy.

Dodatkową cechą klawiatury jest pancerność, którą przypadkiem udało mi się udowodnić: czyszcząc Della po zakupie, dość energicznie zaczepiłem szmatką o jakiś klawisz. Zazwyczaj taka kolizja kończy się wyrwaniem klawisza. Tutaj pierwsza poddała się szmatka: po prostu się rozdarła, a ja do tej pory nie wiem, który klawisz tak ją załatwił - klawiatura nadal trzyma fason.

Miejsca na nadgarstki jest bardzo dużo, ale muszę się przyczepić do odczuwalnej niewygody przy niektórych pozycjach dłoni na klawiaturze - przednia krawędź notebooka jest wysoka i wrzyna się w nadgarstki, gdy piszemy na całkiem płaskiej powierzchni. Przypuszczam, że wynika to z tak opiewanego przeze mnie usytuowania wszystkich gniazd na bocznych ściankach - przez wypakowanie boków aparaturą kadłub musiał zachować prostopadłościenną budowę i nie udało się obniżyć frontu do kształtu klina. Można było chociaż zaokrąglić ten kant, jak to robi Lenovo. Problem znika, gdy notebooka położymy na kolanach czy podstawce. Może dobrym pomysłem byłoby zainwestowanie w ergonomiczną podkładkę pod nadgarstki.

Powierzchnia laptopa nie nagrzewa się zbytnio w trakcie pracy. Nawet gdy pod dużym obciążeniem z boku Della bucha strumień gorącego powietrza, obszar pod dłońmi utrzymuje rozsądną temperaturę. Brawa dla Della za doskonałe rozwiązanie odprowadzania ciepła z górnej powierzchni, bo przecież w środku pracują mocne i grzejące się podzespoły. Od dołu już nie jest tak przyjemnie - tutaj obciążony Dell potrafi się nagrzać i praca na kolanach jest przyjemna tylko zimą. Za to wiatrak jest wyjątkowo dyskretny i naprawdę trzeba idealnej ciszy, aby zaczął przeszkadzać.

Głośniki skryte są za dwoma pasami dziurkowanych maskownic po bokach klawiatury. Wygląda to bardzo skromnie, dopóki nie odpalisz jakiejś muzyki. Brzmienie jest piękne, klarowne i krystaliczne - oczywiście nie można liczyć na mocarne basy, ale dźwięk jest wspaniale zrównoważony i wystarczająco głośny. Przy maksymalnych poziomach głośności pojawiają się zniekształcenia dźwieku, ale nie są skandaliczne. Te głośniczki po prostu są świetne!. Dodatkowe wzbogacenie dźwięku przez zainstalowany procesor SRS daje wprawdzie jeszcze więcej przestrzeni i "kryształowości", ale dla co wrażliwszych uszu może brzmieć zbyt elektronicznie.
 

Obok touchpada znajduje się jeszcze jedna ciekawostka: miejsce z czujnikiem zbliżeniowym SmartCard, ale do czego miałoby się to przydać zwykłemu userowi, nie mam pojęcia.

A co pod maską?

Warianty wyposażenia modelu Latitude E6500 są liczne i zróżnicowane, więc opiszę jedynie konfigurację mojego egzemplarza. Silnikiem Della jest dwurdzeniowy Intel P8600 taktowany zegarem 2,4 GHz. Mocny procesor zupełniony 4 GB szybkiej pamięci katapultuje Della do akcji jak odrzutowiec z lotniskowca - pod warunkiem, że zainstalujesz Windows XP. Vista z bajerami potrafi zamulić każdą maszynę - wtedy to raczej przypomina ciągnięcie krowy na gumce od majtek. Mnie nasuwa się porównanie z samochodem ze świetnym silnikiem, który zużywa aż 30% mocy na samo podświetlenie deski rozdzielczej i hologramy na przedniej szybie. Jeśli wolisz szybką jazdę - zmień Vistę na XP.

Standardowo notebook jest sprzedawany z Vistą Business, ale na szczęście Dell daje możliwość wyboru systemu i pełne wsparcie dla downgrade'u do Windows XP w swoich laptopach. Na stronach Della znajdziesz komplet instrukcji i sterowników potrzebnych do uruchomienia XP, za co należy mu się owacja na stojąco, bo inni producenci nie są już tacy spolegliwi. Po podaniu numeru seryjnego laptopa dostaniesz na tacy listę plików do pobrania dopasowaną do twojej konfiguracji. Wiem, bo sprawdziłem - nową instalację XP i sterowników da się zrobić w pół dnia bez rwania włosów z głowy, aczkolwiek z paroma ubytkami w postaci obgryzionych paznokci.

Za bezpieczne przechowywanie danych odpowiada szybki, 250-gigowy dysk SATA chroniony czujnikiem upadku. W razie stwierdzenia swobodnego spadania lub innych przeciążeń czujnik odsuwa głowice od powierzchni talerzy, aby zapobiec uszkodzeniom nośnika. Wnioskuję z tego, że nie da się pracować na laptopie skacząc ze spadochronem, ale to jakoś mi nie przeszkadza. Ważniejsze jest to, że tłukąc Dellem muchy, jak to mam w zwyczaju, nie muszę się martwić o los danych zapisanych na dysku :-)

Grafika nie daje powodów do narzekania. NVidia Quadro NVS 160 wyposażona we własne 256 MB GDDR3 to układ może nie nadążający za najnowszymi grami, ale przecież nie do grania kupiłem Della. Ważne, że karta koncertowo radzi sobie z pracami graficznymi w 2D i 3D. Przy teście renderowania wizualizacji 3D Dell zauważalnie wyprzedził mojego blaszaka z Core 2 Duo 2,2 GHz i z grafiką GeForce 9800 GTX+.

Napęd optyczny to dwuwarstwowa 8-krotna nagrywarka DVD rozmiaru slim w wyjmowalnej kieszeni Media Bay. Można ją zastąpić dodatkową baterią lub napędem FDD. Nagrywarka pracuje bez zarzutu, ale jest dość głośna. Sporym utrudnieniem jest bardzo płaski i trudny do namacania guzik wysuwający szufladę - czasem trzeba się pofatygować i zastosować zaawansowane wzrokowe naprowadzanie palca na właściwe miejsce.

Bateria 9-ogniwowa, bo taką akurat mam, wystaje z tyłu notebooka na ok. 2 cm i sporo waży. Siedzi w swoim gnieździe dość luźno - wprawdzie nie hałasuje i nie stuka, ale luzy są wyczuwalne. Podobno to norma w tym modelu Della. Bardzo przydatnym wynalazkiem jest umieszczony w korpusie baterii wskaźnik naładowania - po naduszeniu guziczka zapala się diodowa linijka pokazująca dostępną pojemność baterii bez potrzeby włączania laptopa. Rewelacja. Bardzo ciekawie jest rozwiązane wkładanie i zamykanie baterii. Nie trzeba obu rąk do odciągania zaczepów - obydwa zatrzaski mają blokadę, dzięki czemu baterię można wyjąć jedną ręką, a po włożeniu baterii zatrzaski same wskakują na miejsce. Bardzo wygodne.

Istotnym dla wielu osób parametrem jest czas pracy na baterii. Ponieważ moja bateria ma 85 Wh i na niej przeprowadzałem testy, w odniesieniu do mniejszych baterii trzeba wyciągać jakąś pośrednią wartość. Z tą baterią Dell ciągnie ponad 5 godzin z włączonymi wszystkimi podzespołami, Bluetooth, WiFi i przeglądarką. Za pomocą specjalnych, superoszczędnościowych profili zasilania, można dezaktywować niektóre funkcje i komponenty oraz obniżyć taktowanie procesora, więc pewnie ten czas pracy da się jeszcze wydłużyć. Ja korzystałem z klasycznego ustawienia "laptop", nie bawiąc się w specjalne oszczędności. Jak dla mnie, 5-godzinny wynik z pełną wydajnością jest bardzo zacny, gdy weźmie się pod uwagę, jak mocna elektronika zajmuje się konsumpcją prądu.

Laptop Della jest wyposażony w kartę sieci bezprzewodowej 802.11 a/b/g/N, ale sprawdzałem jedynie do "g", więc w to "n" wierzę na słowo. W całym domu nie ma problemu z łapaniem sygnału z routera WiFi, ale czułość odbiornika bądź skuteczność anteny jest dość niska. Mam w domu takie kąty, gdzie Dell gubił sygnał, a Samsung NC10 pracował jeszcze poprawnie. A więc Dell się nie spisał pod tym względem. Bluetooth sprawuje się bez zarzutu: dobry zasięg, pełna obsługa wodotrysków łącznie z słuchawkami BT i ze zdalnym sterowaniem laptopa za pomocą telefonu komórkowego. Obydwia systemy łączności można błyskawicznie obezwładnić przełącznikiem na boku obudowy.

Opcjonalnie do E6500 można zamontować modem WWAN UMTS/HSDPA, czyli mówiąc po ludzku: da się korzystać z internetu komórkowego. Antena i czytnik kart SIM są już zainstalowane. Nie próbowałem, bo mój Dell nie ma modemu, ale rozwiązanie wydaje się praktyczne.

Również opcjonalnie w Dellu może się znaleźć czytnik linii papilarnych, ale ja go nie mam i bardzo się z tego cieszę - i tak nie korzystam, a sterowników mniej do instalowania :-)

Z drobnych upierdliwości wypada jeszcze wymienić wibracje produkowane przez laptopa. Na niektórych drewnianych powierzchniach podłoże na którym stoi laptop, zaczyna cicho rezonować. Wibracje pochodzą z twardego dysku Della, więc to chyba rezonans magnetyczny :-))))


PS.

Jeśli uznajesz recenzję za ciekawą i przydatną - oceń ją pozytywnie :-)
Jeśli coś przegapiłem albo chcesz dowiedzieć się więcej o opisywanym sprzęcie, wstaw komentarz - postaram się uzupełnić recenzję.
 

 

PRZEPROSINY :-)

Gdy po powrocie z weekendu zobaczyłem tę burzę wokół ceny opisanego przeze mnie laptopa, dotarło do mnie, że pominąłem w recenzji bardzo ważną informację - podana cena zakupu jest rzeczywista, ale dotyczy wyłącznie mojego egzemplarza - używanego - kupionego w komisie. Cena nowego Della jest porażająca i tylko dlatego zdecydowałem się szukać czegoś na rynku wtórnym. Mój przypadek potwierdza, że można dokonać udanego zakupu, niemniej jednak bardzo przepraszam tych, którzy poczuli się wprowadzeni w błąd.

 

Cena: 3800 zł.

Zalety:

Matowa matryca WXGA+
Windows XP :-)
Wysoka jakość wykonania
Podświetlana, wygodna klawiatura
Długi czas pracy na baterii
Przemyślana i solidna konstrukcja
Duża ilość gniazd i złączy

Wady:

Wysoki i kanciasty przód obudowy
Mały i nieprecyzyjny touchpad

Polecam ten produkt

Notebook Dell Latitude E6500

Procesor: Core2 Duo P8600 64 bit
Typ procesora: Intel Core 2 Duo - 2x2.40 GHz/3MB cache/FSB 1066Mhz 
Pamięć RAM: 4096 MB DDR2 800 Mhz Dual Chanell (max 8GB)
Dysk twardy: 250 GB 7200 rpm SATA sensor zabezpieczający przed upadkiem
Wielkość matrycy: 15,4" WXGA+ (1440x900) ULTRASHARP
Typ matrycy: Ultra Sharp LED - Matryca nowej generacji 
Karta graficzna: NVIDIA QUADRO NVS 160 - 256MB GDDR3
Typ karty graficznej: własna wydajna pamięć + przydzielana dynamicznie
Napęd: NAGRYWARKA DVD +/- RW DWUWARSTWOWA 8x - w slocie mediaBay, wymienna np. z 2 bateria lub dyskiem 2.5
Karta dźwiękowa: karta kompatybilna z SoundBlaster

Komunikacja: 
• karta sieciowa 10/100/1000
• Możliwość Wbudowania modemu WWAN do UMTS/HSDPA oraz czytnik kart SIM
• Bezprzewodowa karta sieciowa 802.11 a/b/g/N
• Bluetooth

Kamera
Czytnik kart 
1x PC Card Slot Typ I/II
1x Express Card

Porty wejścia/wyjścia 
• Wejście zasilania (DC-in) 
• wejście na mikrofon 
• 15-stykowe D-Sub (wyjście na monitor) 
• wyjście słuchawkowe 
• RJ-11 
• RJ-45 
• 4 x USB 2.0 
• Wyjście na Stację Dokującą 
• 1 x E-SATA
• 1 x DisplayPort
• 2xDVI, RS232,LPT, 2 x Display port i inne - poprzez Stacje Dokującą 
• Podświetlana klawiatura !

Typ wskaźnika: Touchpad i trackpoint
Waga: 2.55 kg
System operacyjny: Microsoft Windows XP Professional
Czas pracy na Baterii 9 cell: do 6 h

 

Błąd w opisie? Zgłoś to!

Komentuj!

Fotki produktu

  • Notebook Dell Latitude E6500
  • Notebook Dell Latitude E6500

Ocena produktu

  • Ocena produktu:
Zapisywanie ...

Ocena recenzji: 88 %

oceń recenzję:

Nieprzydatna Pomocna

Podobne produkty

Inne recenzje tego produktu (1)