Baza Chanel jest faktycznie dobrym zakupem, choć w moim odczuciu nie dla każdego.
Producent informuje, że to baza rozjaśniająca i wygładzająca do wszystkich rodzajów cer. Niestety w moim doświadczeniu, jeśli produkt ma nadawać się do wszystkich skór, to zwykle nie nadaje się w stu procentach do cery mieszanej. I tak jest według mnie w tym przypadku.
Produkt jest pięknie opakowany - spory, szklany prostopadłościan z matowionego szkła, czarna nakrętka - wszystko to sprawia, że używanie tego kosmetyku staje się przyjemnością. Do opakowania dołączona jest szpatułka, dzięki której możemy wydobyć preparat bez kłopotu. Słoiczek ma jednak na tyle szeroki przekrój, a baza zwartą konsystencję, że ja sama wydobywam ją wylewając odrobinę na dłoń.
Baza ma płynną, ale gęstą strukturę - po wylaniu na dłoń jest ultra biała z wyraźnym srebrzystym, głębokim lśnieniem. Do rozjaśnienia całej twarzy i szyi wystarcza minimalna ilość produktu - ja używam jej dosłownie robiąc dwa, trzy malutkie kleksy na czole i policzkach. (Niżej zamieszczam zdjęcie, które pokazuje ilość preparatu, jaka została po 1,5 miesiąca niemal codziennego używania). Wydajność jest według mnie wielkim plusem tej bazy.
Dla mnie kłopot z nią zaczyna się jednak już od rozprowadzania jej na skórze - bazę trzeba dość dobrze rozetrzeć. Jest również bogata - na twarzy tworzy się warstwa, którą czuję przez cały dzień. Nie jest to nieprzyjemny dyskomfort - rozjaśnienie i wygładzenie są przy tym widoczne, ale nie zdecydowałabym się w żadnym wypadku na używanie tego preparatu latem.
Kosmetyk znakomicie współpracuje z większością innych, które używałam - podkłady naturalne ładnie się na nim rozprowadzają, powstały makijaż jest rozświetlony wewnętrznie, a nie poprzez opalizujące drobiny. Miałam natomiast kłopot z mineralnymi pudrami, jak również z podkładami matującymi - Dual Balancing Shiseido, Soft Sensation i Forever Extreme Diora. Na twarzy pokrytej Le Blanc trudno było mi je rozprowadzić - ślizgały się i nie stapiały ze skórą. Wiem, że to trudne zadanie dla producenta, zrobić rozjaśniającą bazę, której użycie nie niweczyłoby efektów miejscowego matowienia - i według mnie Chanel (wbrew temu, co zapowiada), ta sztuka również się nie udała. Wycofana już z polskich sklepów wersja tej bazy w postaci gęstego kremu-pasty była lżejsza niż ten jej płynny odpowiednik. Miała również delikatne właściwości matujące.
Podsumowując: lubię ten kosmetyk za ładny efekt gładszej, wypoczętej skóry. Żałuję jednak, że wizualny efekt 'wypoczynku' u mnie nie idzie w parze z odczuwalnym komfortem.
Bazy nie mogę polecić każdemu w ciemno - godna uwagi i indywidualnych testów.