Nigdy wcześniej nie używałąm chusteczek do demakijażu, nie mogę więc porównać ich z innymi. Jestem jednak bardzo zadowolona i nie odczuwam potrzeby szukania innych.
Ale po kolei. Chusteczki ślicznie pachną, delikatnie, nienachalnie, jednak przestraszyłam się otwierając po raz pierwszy opakowanie. Byłam pewna, że nabawię się jakiejś alergii albo przynajmniej podrażnienia. Nic z tych rzeczy. Efekt porównywalny z wodami micelarnymi - skóra czysta, miękka, nawilżona, bez tłustej warstwy. Chusteczki zaskakująco dobrze zmywają makijaż. Po użyciu wodoodpornego Diorshow odrobinę musiałam wesprzeć się dwufazowym płynem do demakijażu Garnier, ale inne kosmetyki wodoodporne i trwałe chusteczki usuwają wzorowo. Demakijaż jest bardzo przyjemny, chusteczki mają odpowiedni rozmiar.
Muszę dodać, że demakijaż jest dla mnie pierwszym z trzech etapów oczyszczania twarzy. Drugim jest umycie twarzy żelem (zazwyczaj Effaclar LPR lub mydełko Clinique), trzecim przetarcie skóry tonikiem. Nie mogłabym zakończyć oczyszczania na samych chusteczkach, co nie oznacza, że chusteczki Inglot za słabo oczyszczają.
Ogromną zaletą chusteczek Inglot jest to, że nie drażnią oczu (używam soczewek kontaktowych).
Opakowanie eleganckie i estetyczne.
Cena:14 zł.
Zalety:
- delikatne, nie podrażniają oczu i skóry
- skuteczne
- tanie (kupiłam w promocji za 7 zł, ale nawet regularna cena jest niska)
- odpowiedniej wielkości
Wady:
Brak
Polecam ten produkt
Chusteczki do demakijażu wykonane z miękkiej tkaniny, idealne do delikatnego usuwania makijażu z twarzy, ust i okolicy oczu. Formuła nie zawierająca alkoholu, wzbogacona o bisabolol, witaminę E, prowitaminę B5 oraz ekstrakt z rumianku, nadające chusteczkom właściwości ochronne, nawilżające i zmiękczające. Usuwają nawet makijaż wodoodporny.
Testowane oftamologicznie, odpowiednie nawet dla najdelikatniejszych i najwrażliwszych cer.
Opakowanie zawiera 25 sztuk, każda o wymiarach 20 x 20 cm.