Jako osoba, nosząca soczewki kontaktowe, z wielu maskar przedłużających musiałam zrezygnować. Rzęsy mam dość grube, więc ich tuszem nie chcę pogrubiać, natomiast wydłużenie i podkręcenie dodaje głębi memu spojrzeniu. Niestety, opiłki zawarte w tuszach przedłużających dostawały się także do oczu i wtedy- dramat. Wciąż chodziłam załzawiona i skończylo się to tak, że w ogóle przestałam rzęsy malować.
Aż tu nagle... w moje ręce trafił tusz Define- A- Lash. Przede wszystkim ujął mnie kolor opakowania- żywa zieleń, od razu rzucająca się w oczy na pólce. A w środku- świetna, giętka szczoteczka, doskonale rozdzielająca rzęsy. I faktycznie nie zostawia grudek!
Tusz nie jest zbyt gęsty, ale też nie rzadki, konsystencję ma w sam raz. Nie mam pojęcia, czym rzęsy przedłuża, bo żadnych opiłków w nim nie znalazłam, ale efekt jest- i to jaki! Define- A- Lash bardzo dobrze unosi rzęsy, dzięki czemu często za makijaż wystarczy mi tylko ta maskara. Nie tworzy efektu sztucznych rzęs, a jednak doskonale go widać.
Spotkałam się z opiniami, że trzeba pomalować rzęsy dwa razy, by był bardziej widoczny. Nie podzielam tych opinii- jedno pociągnięcie rzęs w moim przypadku w zupełności wystarcza, by maskarę było widać.
Hypoalergiczna formuła jest odpowiednia nawet dla bardzo wrażliwych oczu i osób noszących soczewki kontaktowe. Tusz bardzo dobrze się zmywa- nie trzeba mieć supersilnego mleczka:)
Moja wersja nie jest wodoodporna.
[zdjęcie ze strony www.maybelline.pl]
Cena:26 zł.
Zalety:
- nie rozmazuje się
- nie pozostawia grudek
- giętka szczoteczka dociera do najkrótszych nawet rzęs
- nie skleja rzęs
- nie podrażnia wrażliwych oczu
Wady:
- nie znalazłam
Polecam ten produkt
Tusz do rzęs z giętką szczoteczką, perfekcyjnie rozdziela i wydłuża rzęsy- bez grudek.