Dramat w 4 aktach:
Akt I:
Skusiłam się na niego gdy zobaczyłam w drogerii Super Pharm ofertę-za 99zł tusz i dwa mini prdukty-krem pod oczy i płynik micelarny. Poprostu jak go tam zobaczyłam to zwariowałam,oszalałam,przestałam myśleć racjonanie i poprostu bez chwili zastanowienia kupiłam. Nie wiem czemu ale wydawało mi się,że jak już należy do tej elitarnej grupy kosmetyków selektywnych,tych z tzw "wyższej półki" to zawieść absolutnie nie może.
Akt II:
Wróciłam do domu i z namaszczeniem ustawiłam go w miejscu gdzie trzymam kosmetyki. Wrócił mi rozum i po tej sklepowej euforii postanowiłam zasięgnąć internetowych opinii o tym kosmetyku. Był wieczór a ja nie mogłam się doczekać rana-aż się nim pomaluję... Opinie w necie zmartwiły mnie nieco-żadnych pozytywnych opinii-praktycznie wszyscy niezadowoleni.Postanowiłam nie załamywać się nerwowo i zaufać jednak znaczeniu marki.
Akt III:
Ranek. Zaczynam próbę generalną z tym tuszem: szczoteczka faktycznie dziwna: ciężko nią manewrować,poczatkowo nie wiem nawet czy mam malować się zagłębieniem do dołu czy tm jakby garbem do góry. Tusz szybko zasycha na rzęsach-napewno nie dla tych perfekcjonistek,które chcą długo modelować,poprawiać,stylizować rzęsy. Jest dosyć gęsty,czasami na szczoteczce zostają grudki tuszu. Praktycznie nie da się nałożyć kolejnejwarstwy bo niestetycznie się sklejają. Efekt podkręcenia faktycznie widoczny ale szału nie ma.
Wychodzę z domu. Idę pomalowana tuszem Lancome za cenę wcale nie małą a ziemia nie drży. Dawno niewidziana koleżanka nie komentuje szałamiających rzęs,ja sama nie zauważam jakiejś super różnicy od mascar ze średniej półki.
Akt IV:
Mijają dni a tusz coraz bardziej wysycha. Gęstnieje w opakowaniu (którego w zasadzie po pierwszym otwarciu nie da się jakby całkiem dokręcić-pewnie dlatego schnie),na szczotecze robi się coraz więcej grudek,coraz szybciej zastyga na rzęsach uniemożliwiając poprawki. Z każdym dniem jest coraz ciężej-pierwsze dni faktycznie efekt był niezły (ale napewno ie za tą cenę!) ale później jest nieciekawie. Po około 2óch miesiącach nie nadaje się już praktycznie do niczego. Pewnego ranka,gdy nie dało się już pomalować Virtuozem sięgnęłam po otwartego jeszcze przed nim Rimmel Glam Eyes Lash Flirt-i ku mojemu zdziwieniu nic nie wyschła a efekt podkręceniabardzo ładny. Nie widać róznicy między nim a cudownym dzieckim Lancome.
Cena:130 zł.
Zalety:
-napewno sampoczucie po zakupie takiego selektywnego kosmetyku
MAGIA MARKI ROBI SWOJE!
-przepiękne opakowanie-ciekawy,wygięty kształt
-można trafić na ciekawą cenę chociażby w Super Pharmie
-trzeba mu przyznać,że całkiem ładnie podkręca rzęsy (choć spodziewałam się bardziej spektakularnego efektu)
-łatwo się zmywa
-długo trzyma się na rzęsach-do wieczora i nei kruszy się na dolnej powiece
-nie powinien podrażniać oczu (choć nie mam jakoś specjalnie wrazliwych!)
Wady:
-cena nie odpowiada jakości!!!
-tusz bardzo szybko zasycha na rzęsach co uniemożliwia poprawki,dłuższą i staranniejszą stylizację rzęs
-trudna do opanowania szczoteczka
-na szczoteczce zostają grudki
-bardzo szybko zasycha w opakowania i zanim zużyje się tusz nadaje się on do wyrzucenia-krótka żywotność kosmetyku
-ciężko jest nałożyć kilka warstw tuszu bez posklejania ich nieestetycznie
Lancome Virtuose - tusz wydluzajacy i podkrecajacy rzesy.Trwalosc - 12 godzin.Receptura: nie rozmazuje sie nawet wersja nie wodoodporna.