Kosmetyki Sephory bywają różnej jakości, jednak z reguły nie są najgorsze. Postanowiłam zainwestować w ich nowy eyeliner w flamastrze, który bardzo zachwalała mi ekspedientka. Pokazywała mi jak łatwy jest w użyciu i przekonywała, że w ogóle się nie ściera. Po wstępnym wypróbowaniu produktu w sklepie skusiłam się na zakup. Niestety był to bład! Eyeliner jest koszmarny w użyciu. Bardzo, ale to bardzo niewygodny. „Flamastrowa” końcówka w ogóle nie zostawia koloru, jeśli chcemy aplikować jej samym czubkiem. Trzeba przekładać flamastrem bokiem, co utrudnia aplikację, kreska robi się gruba i niedokładna. Trzeba wiele razy poprawiać. Jakby tego było mało jakość końcówki również pozostawia wiele do życzenia. Po tygodniu użytkowania zaczęła się ona strzępić, co już zupełni utrudniło jej użytkowanie. Sam tusz, którym robimy kreskę również nie jest dobry. Niestety szybko ściera się, a właściwie zsypuje z powiem, bo po zaschnięciu, zwłaszcza w zewnętrznym załamaniu oka lubi się kruszyć. Dodatkowy problem, to również ilość tuszu, która powinna wypływać z flamastra w czasie aplikacji. Niestety nie jest ona zbyt wielka i co chwilę trzeba strzepywać tusz, żeby spłynął do końcówki. Niestety ten produkt to kompletnie bezużyteczny bubel, którego nikomu nie polecam.
Cena:35 zł.
Zalety:
- nie zauważyłam
Wady:
- kiepska jakość tuszu
- kiepska jakość aplikatora
- niewygodna aplikacja
- mała ilość tuszu wypływająca z końcówki podczas aplikacji