Ostatnimi czasy Joanna Chmielewska niejednokrotnie dawała wyraz swojemu niezadowoleniu z równouprawnienia, co może dziwić, gdyż stanowi ona wręcz wzorcowy przykład kobiety niezależnej. Wygląda na to, że życie swoją drogą, poglądy swoją, a frustracja pisarki wyraźnie narastała przez lata. Dlatego właśnie powstał utwór „Przeciwko babom”, bo – jak wyznała autorka Tadeuszowi Lewandowskiemu w „Chmielewskiej dla zaawansowanych” – pozwoli jej przejść do historii jako wieszczce, która przewidziała powrót do „normalnych, utrwalonych przez stulecia relacji damsko-męskich”.
Na początku swego poradnika stwierdza Chmielewska, że czuje się zmuszona przeciwdziałać katastrofie, którą jest równouprawnienie, zjawisko wysoce szkodliwe i spowodowane głupotą kobiet. Dawniej było naprawdę dobrze – kobiety pięknie wyglądały, leżały i pachniały, a mężczyźni koło nich skakali. A potem przyszły ruchy emancypacyjne, które głupie kobiety ochoczo podchwyciły, zrzucając się tym samym z piedestału. I to nie sobie wyrządziły tym krzywdę, lecz przede wszystkim mężczyznom!
To kobiety winne są temu, że mężczyźni ubierają się fikuśnie – w „koszulki w gołe tyłki, małpy, palmy i pikasy”, to przez kobiece utyskiwania dzieci nie szanują swoich ojców, to kobiety odpowiadają za ogólne zdziczenie obyczajów, a wreszcie kobiety uczyniły wszystko, by wykastrować mężczyzn. Obecnie panie stały się krwiożerczymi harpiami, których jedynym celem jest złapanie faceta za wszelką cenę i pomiatanie nim. A cóż ma robić ten biedny facet? Cóż, jako nieszczęsna ofiara popada w alkoholizm i narkomanię, szerzy bandytyzm i chuligaństwo (musi przecież odreagować te stresy!), ba, wpada w homoseksualizm, szukając pociechy w ramionach innego mężczyzny! Odwieczny zdobywca stał się zdobywanym, lgnie więc do „łagodnych, ustępliwych i pełnych zrozumienia” osobników własnej płci, u których szuka cech odwiecznie przypisywanych kobietom.
Psychika męska, tłumaczy Chmielewska, jest tak delikatna, że byle powiew kobiecej niezależności jest dla niej groźny w skutkach niczym najstraszliwsze tornado. Najgorszą zaś zbrodnią popełnianą przez kobiety na tym subtelnym niczym pajęczynka tworze jest epatowanie własną cielesnością i fizjologią. Kiedyś mężczyźni musieli sobie wyobrażać, dziś kobiety podają im swe wdzięki na tacy, kiedyś kobiety były tajemnicze, dziś rozprawiają o porodach i miesiączkach, całkowicie odstraszając tym płeć brzydszą, kiedyś kobiety były mistrzyniami aluzji i kuszenia, dziś marzą o byciu zgwałconą i te gwałty prowokują.
Ukoronowaniem tych wszystkich głupot (tak, nie bójmy się użyć tego słowa) jest oskarżenie kobiet o powstanie homoseksualizmu (czyżby go wcześniej nie było?) i AIDS. Noszenie spodni przez kobiety sprawiło, że ludzie upodobnili się do siebie, a mężczyznom zrobiło się wszystko jedno, czy to chłop, czy baba. Nawet wolą, żeby był chłop, bo baby są nieznośne i się ich boją. A lesbijki skąd się wzięły? I na to pytanie Chmielewska ma odpowiedź: „Lesbijki są wtórne. Przeszły na inną orientację z rozpaczy.” – proste, prawda?
O tym poradniku wiele można powiedzieć, ale nie będą to komplementy. Humor? Tu go nie uświadczysz. Dobre rady dotyczące partnerskiego współżycia? Bez żartów. Recepta Chmielewskiej jest prosta: udawaj głupszą niż jesteś, nie zawracaj mężczyźnie w żaden sposób gitary (a zawracaniem gitary jest dosłownie wszystko), ładnie wyglądaj i ciesz się, że masz takie parszywe życie. Ty i tak jesteś twardą babą, a mężczyźni to takie delikatne stworzenia…
Im Chmielewska starsza, tym jej książki są gorsze, ale ta nie powinna nigdy powstać! Napisała ją kobieta, która nie przejmowała się głupotami, żyła po swojemu, nie koncentrowała swojego życia wokół mężczyzn, a dając temu wyraz w powieściach i „Autobiografii”, wychowała czytelniczki na świadome swojej wartości babki. W tym poradniku zaserwowała nam zaś garść przedziwnych „mądrości”, wygłaszanych z całkowitym poczuciem nieomylności, które nijak się mają do tego, co przez całe życie robiła sama.
Ja taką zmianą czuję się zniesmaczona. Zdecydowanie nie polecam „Przeciwko babom”.
Cena:26 zł.
Zalety:
- świetna rzecz dla antyfeministów
Wady:
- poglądy, których nie można traktować serio
- wcale nie śmieszy
- żadnej głębszej refleksji, płytka i prymitywna
- pozostawia niesmak
"Zważywszy, iż zaistniało i pogłębia się zjawisko nie tylko szkodliwe, ale zgoła przerażające, zważywszy, iż przyczyną zjawiska jest absolutna paranoja, jaka opętała kobiety, zważywszy, iż skutek ich bezrozumnych szaleństw (w dodatku pozbawionych metody) rychło może okazać się zgubą ludzkości, czuję się zmuszona przeciwdziałać katastrofie bodaj słowem pisanym, skoro inaczej się ni da. Stąd niniejszy utwór."- Autorka
„Subtelny nos Lilli Steinbeck” - Heinrich Steinfest"W „Subtelnym nosie Lilli Steinbeck” akcja toczy się wartko, są efektowne wybuchy, pościgi i zabójstwa. To typowo rozrywkowa książka, z licznymi aluzjami. "„Subtelny nos Lilli Steinbeck” - Heinrich Steinfestkolporterpl
„Memłary” – Zbylut Grzywacz"„Memłary” tworzą teksty, które Zbylut Grzywacz publikował w katalogach do wystaw i w prasie oraz pozostawione w maszynopisie – i one są równie, jeśli nie bardziej interesujące."„Memłary” – Zbylut Grzywaczkolporterpl
Inne recenzje tego produktu (0)
Nie napisano do tej pory innych recenzji do tego produktu. Bądź pierwszy!